Donald Tusk wezwał parlament do szybkiego procedowania przepisów, które miałyby przypieczętować możliwość uznawania w polskich sądach pseudo-małżeństw homoseksualnych zawartych za granicą. Zgoda na tę praktykę otwiera kolejne drzwi dla homolobby, a ambicją tego środowiska jest ostatecznie również „prawo” do adopcji dzieci. Lewicowi politycy są tego świadomi.
Przed posiedzeniem rządu premier stwierdził, że opracowanie „ram ustawowych”, które pozwolą na prawne respektowanie w Polsce pseudomałżeństw homoseksualnych zawartych za granicą, to kwestia „praworządności” oraz „godności i praw człowieka”.
– W Polsce są różne poglądy na temat związków jednopłciowych. Motywowane tradycją, wyznaniem wiary, doświadczeniem, poglądami politycznymi. Także na tej sali różnimy się w tej kwestii swoimi poglądami, opiniami. Ale w jednej sprawie przynajmniej my nie możemy się różnić, to jest kwestia godności człowieka, prawa do szczęścia, prawa do równego traktowania przez państwo – stwierdził polityk.
Szef rządu apelował do ministrów swojego gabinetu o otwartość wobec homoseksualnych związków.
Z tego powodu polityk wezwał parlament szybkiego uchwalenia ram ustawowych, wprowadzające realnie transkrypcję zawartych zagranicą związków jednopłciowych.
Tymczasem prezydent Warszawy i niedoszła Głowa Państwa, Rafał Trzaskowski, już zapowiedział, że w warszawskim USC niebawem pierwsze transkrypcje będą miały miejsce i zostaną na stałe.
Z kolei podczas rozmowy z Tomaszem Terlikowskim na antenie RMF FM poseł Lewicy Tomasz Trela obiecywał, że jeśli ta partia zdobędzie w przyszłym parlamencie więcej niż 70 posłów, będzie mogła skuteczniej walczyć o to, by sprzeczne z naturą związki mogły być zawierane również w Polsce. Zapytany o adopcję dzieci przez pary homoseksualne odparł, że to „kolejny krok”.
źródło: X, wydarzenia.interia.pl, rmf24.pl